Ostatni tydzień był dla mnie bardzo zabiegany. Przygotowanie, szykowanie dekoracji, kreacji i długa podróż. Wszystko po to aby mojej królewnie wyprawić pierwsze urodziny.
Sama nie wierzę, że to już minął rok. Dokładnie 2 marca 2013 roku przyszła na świat moja kruszynka i wywróciła, życie do góry nogami, oczywiście w pozytywnym znaczeniu :)
Rok temu bezbronna i całkowicie uzależniona od maminego cyca, dzisiaj biega po całym domu i szczerzy swoich 8 ząbków :) Jeden jej uśmiech wystarczy, żeby wszystkie smutki odeszły. Zresztą sami zobaczcie :)
A tak się prezentowaliśmy na imprezce.
Przez to całe zamieszanie z urodzinkami, nie miałam kiedy poczytać (więc brak środowego postu) i co gorsza podrutować. Ale już wracam do rzeczywistości i do obowiązków.
W sumie to jeszcze jedna rzecz odciąga mnie trochę od dziergania i czytania. Postanowiłam podszkolić mój kulejący angielski i teraz prawie każdą wolną chwilę poświęcam na naukę. Staram się uczyć często, bo nie wiem kiedy mi zapał minie. Douczam się w domu a co tydzień chodzę na kurs, bo pewnie sama z siebie bym się nie nauczyła a tak to jest dodatkowa motywacja.
I jeszcze na koniec wstawiam fotkę otulacza z poprzedniego postu (klik) na ludziu :)