Kto lubi buraczki ręka do góry. Jeśli nie lubicie tych prawdziwych to może te bawełniane wam przypadną do gustu.
Oczywiście mam na myśli sweter w kolorze buraczkowym, który zauroczył moją teściową czyli Mamę Gosię.
W tamtym roku (aż wstyd przyznać, że tak dawno) obiecałam jej sweter. Dogadałyśmy jak ma wyglądać, wybrałyśmy włóczkę, zrobiłam próbkę i ... zaczęły się schody. Mama Gosia zażyczyła sobie okrągły ażurowy karczek. Nigdy wcześniej takowego nie robiłam więc czekały mnie intensywne przeliczenia. Ponieważ ażur to była sekwencja 16 oczek to musiałam tak pokombinować, żeby wyglądał on przyzwoicie a dodawanie oczek nie wypadało w przypadkowym miejscu.
Ostatecznie sweter prułam trzy razy. Przeleżał sobie prawie rok w szafie, aż w końcu sumienie już mnie prawie zjadło więc po raz kolejny sprułam to co było na drutach i zaczęłam od nowa, tym razem od dołu. I to był strzał w 10. Jakoś łatwiej mi się te oczka na karczu gubiło niż dodawało.
To był projekt, który ewidentnie potrzebował nabrać mocy urzędowej.
Sesję zrobiłyśmy jeszcze przed świętami wielkanocnymi. Było wtedy pieruńsko zimno więc dodatkowe słowa uznania dla dzielnej modelki :)
Zazwyczaj na zdjęciach jestem ja a tym razem Mama Gosia w całej krasie. W końcu mogłam przećwiczyć robienie fotki na dworze :)
Poniższe zdjęcie ujawnia od kogo się zaraziłam szaleństwem, czyli tzw. matka wariatka :)))
Dane techniczne:
Wzór - z głowy
Włóczka - Cable 5 nr 0864
Zużycie - ok 5 motków
Druty - nr 3
Jak już pewnie zdążyliście zauważyć na blogu zaszły zmiany. Niedługo stuknie 2 roczek jak piszę tego bloga i stwierdziłam, że to najlepszy moment, żeby troszkę tchnąć w niego świeżości.
Moja koncepcja cały czas ewoluuje. To co widzicie obecnie już prawie spełnia moje oczekiwania i mam nadzieję, że Wasze również.
Pozdrawiam Was cieplutko i życzę udanej majówki
Monia:)