­

17 marca 2014

Co się u mnie dzieje?

12 Komentarzy
 
Postanowiłam zrobić rachunek sumienia i powyciągać UFO-ki z kartonu. O dziwo nie jest tego aż tak dużo, co mnie niezmiernie cieszy. Nie zmienia to jednak faktu, że trzy pary drutów i jedno szydełko są zajęte.

W sumie moich udziergów chyba nie można nazwać typowymi UFO-kami, bo każdego po trochu dziergam. Założyłam sobie, że dzienna norma to 5 rzędów. 

A więc mój ogoniasty żółwim tempem posuwa się na przód. Skończyłam dodawać wzorek i teraz lecę samymi prawymi (oczywiście po lewej lewymi). Dzienna norma bardzo motywuje a wczoraj nawet wyrobiłam podwójną :)



Kolejny to musztardowy i on się staje UFO-kiem bo nie pamiętam kiedy coś przy nim robiłam. Na niego też muszę narzucić limit dzienny. Ale przyznam szczerze, że mam ochotę wydziergać coś lżejszego, nie wełnianego a Musztarodwy jest z wełny i pewnie dlatego mi tak opornie idzie.


Troszkę rekompensuję sobie letnie udziergi kocykiem, który robię dla synusia znajomej. Dziergam z Bambo Fine. Bardzo delikatna włóczka w sam raz na lato. Może kiedyś coś z niej dla siebie zrobię (Marzenka cały czas myślę o Twoim Boxy :))



I udzierg, którym się jeszcze nie chwaliłam, a który dziergam dość długo. Na początku fajnie szło, bo chusta szybko przyrastała, ale im więcej kwadratów do zrobienia w rządku tym mój zapał mniejszy. 
A, i na tej chuście przekonałam się (po raz kolejny) jak ściśle dziergam. Na ostatnim spotkaniu w e-dzierwiarce porównywałam swoją chustę z chustą Bogaczki i mimo, że robimy ją na tych samych drutach to moja chusta wydawała się mikroskopijna :) 
Został mi jeszcze jeden motek więc myślę, że nie wyjdzie mi apaszka :D


Więcej grzechów - udziergów nie pamiętam. Obiecuję sumiennie dziergać minimum 5 rządków dziennie (a w chuście 5 kwadratów). Enter :D

.
Obsługiwane przez usługę Blogger.