26 sierpnia 2015

http://www.makneta.com/search/label/yarn%20along

Bardzo dawno nie brałam udział w zabawie Maknety. Troszkę mnie to dołowało bo najzwyczajniej w świecie żadna książka do mnie nie przemawiała. Zaczynałam jedną, przerywałam, zaczynałam kolejną. I tak na moim czytniku mam kilka porozpoczynanych książek a weny do skończenia zero. Stwierdziłam, że nie będę się męczyć i zostawiłam je w spokoju, ale cierpliwie szukałam dalej.

Jak zwykle lekiem na całe zło okazała się pani Chmielewska. Uwielbiam jej książki. Jedne są dobre a inne lepsze. Jak dla mnie idealne na chandrę. Zostało mi jeszcze parę pozycji do przeczytani więc wybrałam jedną na chybił trafił. Padło na "Boczne drogi". Możecie mi wierzyć lub nie, ale nigdy tak się nie śmiałam czytając książkę. Momentami wybuchałam taką salwą, że aż małżonek się interesował co ja takiego czytam a ja śmiałam się tak histerycznie, że nie byłam w stanie czytać dalej. Jeśli lubicie poczucie humory Chmielewskiej to polecam z całego serca.

zdjęcie pochodzi ze strony empik.com

Drugą książką od której się nie potrafię odkleić to "Stulecie Winnych" Ałbeny Grabowskiej. W trzy dni przeczytałam dwa tomy a trzeci czeka w kolejce. Książkę czyta się tak dobrze, że nawet włączona w tle telewizja nie jest w stanie mnie od niej oderwać. Zawsze czytam w ciszy czyli najczęściej wieczorem w łóżku a tę książkę podczytywałam cały dzień. Podoba mi się, że akcja się toczy w miarę wartko. Nie cierpię rozwlekłych opisów przyrody, czy zawiłego opisu sytuacji. W tej książce niczego takiego nie uświadczycie. Nie jest to książka sensacyjna tylko typowa saga opowiadająca losy rodziny Winnych, która mimo przeżycia dwóch wojen i licznych przeciwności losu zawsze stara trzymać się razem.

Gdy wczoraj skończyłam czytać drugi tom to od razu chciałam zabrać się za kolejny, ale wiedziałam czym to się skończy. Znowu bym czytała do bladego świtu a później cały dzień bym chodziła jak zombiak. Odpuściłam. Ale pewnie nie wytrzymam długo i już dzisiaj się zatopię w lekturze.


Zdjęcia pochodzą ze strony empik.com

Na drutach ostatnio skarpetki za sprawą Amanity i jej akcji Uwolnij skrzata. Dziergam właśnie drugą parę.


Pierwsze mi wyszły troszkę przyduże. Nie miałam odpowiednich drutów ale oczywiście chęć dziergania była większa. Tak oto powstały bardziej kapciochy niż skarpety. Zapewne przydadzą się zimą więc aż tak bardzo nie ubolewam nad ich rozmiarem.
Druga para już mi wychodzi bardziej dopasowana, chociaż już wiem, że po praniu może się zrobić ciut luźniejsza. Na przyszłość będę wiedziała, żeby szybciej zaczynać wyrabianie pięty.
Podoba mi się to całe skarpetkowanie.Fajna robótka na tak zwany międzyczas.

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie miała czegoś więcej na drutach. Robótka od początku wyznaje mi miłość więc mam nadzieję, że jest to dobry znak. Jeszcze nie wiem jak będzie ostatecznie wyglądał sweterek bo tworze na bieżącą. Jedno wiem na pewno raczej mu będzie bliżej do zwyklaków :)



Lecę poczytać co tam u Was ciekawego 
Pozdrawiam cieplutko
Monia:)
0 Comments

6 maja 2015


Już kolejny tydzień z rzędu obiecuję sobie, że dołączę do zabawy Maknety i cały czas coś mi stawało na przeszkodzie. Wczoraj się zawzięłam, dokończyłam książkę więc dzisiaj jestem.
W sumie to mam nawet do pokazania dwie książki. A co jak wracać to z przytupem :P

Aż wstyd się przyznać ale coś mi nie idzie czytanie książek w tym roku. Żadna pozycja mnie nie porywa. Zazwyczaj czytam po kilkanaście stron i stwierdzam, że to nie to. W zeszłym roku byłam zafascynowana Lackberg i Chmielewską a w tym posucha. Kto wie, może tym wpisem przywołam wenę do czytania.

Zaczęłam szukać czegoś ciekawego. Zapisałam się do newslettera na stronach gdzie można kupić taniej ebooka. W którymś e-mailu znalazłam tytuł "Absurdy PRLu" Michała Matysa i Piotra Lipińskiego. Opis zaciekawił mnie na tyle, że postanowiłam książkę kupić. 



Początkowo myślałam, że będzie to zabawna i lekka pozycja. Okazało się, że są w niej opisane historie ludzi, którzy przez chory system niekiedy musieli się pożegnać z życiem. Miejscami byłam wstrząśnięta, że takie rzeczy się działy a niekiedy nieźle się uśmiałam (chociaż pewnie ludziom, którzy żyli w tamtym czasie nie było do śmiechu).

W trakcie czytania tej książki ujawniły się moje braki w historii (z której zresztą nigdy orłem nie byłam), bo nie byłam świadoma, że okres PRLu trwał tak długo. Ale braki nadrobione i przyswojone a i czegoś więcej też się dowiedziałam.

Książka ta została oparta na telewizyjnym cyklu "Zagadki tamtych lat". Jeśli jesteście ciekawi to tutaj można je zobaczyć. 

Drugą książkę znalazłam na półce w Tesco i również do zakupu skusił mnie opis
"Listopad 1981. Pracownicy teatru w małym miasteczku żyją swym codziennym życiem: stoją w kolejkach, pędzą bimber, hodują świnię, drukują nielegalne ulotki celem obalenia ustroju, a w chwilach wolnych próbują sztukę, której premiera ma 12 grudnia uświetnić zakończenie manewrów Sojuz'81. Nic dziwnego, że w tym rozgardiaszu niechcący prowokują wprowadzenie stanu wojennego"* 

Książka nosi tytuł "Mariola, moje krople!" Małgorzaty Gutowskiej - Adamczyk (autorki "Cukierni pod amorem") i jest świetną pozycją na poprawę humoru. Dawno się tak nie uśmiałam:)


Obydwie pozycje opowiadają o realiach życia w czasach PRL. Ten temat na tyle mnie zaciekawił, że chętnie przeczytam coś jeszcze. Jeśli znacie ciekawe pozycję związane z tamtym czasem to
podzielcie się nimi w komentarzach.


Na druty wrzuciłam WISP z Dream in color. W zamiarze ma być ażurowy cardigan. Cienizna straszna bo to lace, ale mimo to dzierga się nieźle. No i ten skład 50% wełna merino i 50% jedwab. Będę miała ekskluzywny sweterek :)

Pozdrawiam cieplutko
Monia:)

*opis z okładki
0 Comments

29 października 2014

W zeszły poniedziałek dotarła do mnie "Wędrująca książka". To kolejna po Wspólnym Dzierganiu i Czytaniu, książkowa zabawa zainicjowana przez Maknetę. 
Ale do rzeczy. Gdybym miała czas to przeczytałabym ją za jednym posiedzeniem. W rzeczywistości wzięłam ją na trzy razy :) Książka mi się bardzo podobała. Super odskocznia po kryminałach. Nie chcę spojlerować, napiszę tylko, że już dawno żadna książka nie wywołała we mnie tylu tak skrajnych emocji na raz. Polecam każdemu :)

Teraz znowu nie wiem co czytać, chyba poczekam aż mi coś samo w łapki wpadnie.



Na drutach "czarne chmury" a to za sprawą kolorów z jakich obecnie dziergam. Cały czas męczę ponczo. Niby druty nr 6 ale jakoś nie przyspiesza to pracy, tym bardziej, że oczek cały czas przybywa. Jednak już bliżej jak dalej bo jedną nogą przeszłam za połowę :)

Druga rzecz to mój sweterek z farbowanki, którą zakupiłam w e-dziewiarce. Włóczka cudowna w dotyku, oczka się same przerabiają i nawet nie muszę za wiele patrzeć na to co robię. Jedyny minus to taki, że niemiłosiernie farbuje łapki. Po sesji z tym udziergiem wyglądam jakbym gołą ręką ścierała kurze :) Ale czego się nie robi dla pięknej włóczki.
Obecnie jestem na wysokości talii i mam nadzieję, że w weekend będę już :"męczyć" rękawy. 

A parę dni temu udało mi się skończyć KALowy sweterek Fickle Heart. Czeka tylko na sesję i będę mogła go Wam pokazać w pełnej krasie.

W międzyczasie jak z jakiś względów nie chce mi się przekładać oczek (tak zdarzają mi się takie chwile) to koralikuję. Zajęcie to bardzo wciąga i sprawia mi dużo przyjemności. W prosty sposób można sobie zrobić dodatek pod kolor sweterka. Czego chcieć więcej:)
A jeśli już jestem przy biżuterii to ostatnio wyprodukowałam sobie kilka par nowych markerów. Nie wiem jak Wy ale ja lubię jak mi na drutkach migają błyskotki :)


To tyle u mnie. Lecę poczytać co u Was ciekawego.
Pozdrawiam cieplutko
Monia :)
0 Comments

22 października 2014

Czy u Was też tak zimno?  Niestety musiałam w tą zimnicę ruszyć się z domu, ale teraz to już się tylko grzeje pod moim kolorowym kocykiem :)



Dzisiaj środowa zabawa u Maknety a ja przedwczoraj dostałam książkę, którą Makneta puściła w obieg :)

A photo posted by Monika Nyka (@creativeparuparo) on

Zdziwiłam się przeogromnie, że listonosz miał dla mnie list polecony. Szczerze, to zupełnie zapomniałam o tej zabawie. Ale taki niespodzianek bardzo mi rozweselił poniedziałek tym bardziej, że Ela (karto_flana) dorzuciła do książki pyszne czekoladki i smaczną herbatkę. Nie pozostało mi nic innego jak usiąść i czytać.
Jestem na 20 stronie. Nie za wiele, wiem, ale postanowiłam sobie, że najpierw skończę KALowy sweterek. Został mi tylko kawałek rękawa. Już bym pewnie wczoraj go skończyła, ale mi włóczki zabrakło i musiałam się wybrać po brakujący motek.
Coś mnie ostatnio żadna książka nie może wciągnąć, może tym razem będzie inaczej. 

Na drutach oprócz KALowego swetra mam jeszcze czarne ponczo. Skończyłam chłopięcy sweterek (ten niebiesko beżowy) pozostało mi tylko przyszyć guziki i wciągnąć nitki. 

Pozdrawiam Was cieplutko 
Monia:)

0 Comments

8 października 2014

I znowu środa u Maknety. Uprasza się aby ten czas choć troszkę zwolnił !!!


Jak widać na drutach jak zwykle dużo. Ale po kolei.

To niebieskie w paseczki to sweterek dla synka znajomej mojej mamy. Dobrze, że chrabąszczyk mały to mi szybko pójdzie. Ma być to najzwyklejszy pod słońcem sweterek rozpinany. Taki codzienniak. 

Dalej widzicie różowe coś. Jest to KALowy sweterek ze wzoru Justyny. 
Och co ja się z nim mam. 
W tamten czwartek go zaczęłam. Udało mi się zrobić karczek i już miałam robić ostatnie okrążenie żeby połączyć wszystkie części i... drut mi się złamał a jakżeby inaczej. Normalnie złośliwość rzeczy martwych. Niestety musiałam odłożyć robótkę, bo bez drutów ani rusz. W sobotę się wybierałam na comiesięczne spotkanie do E-dziewiarki i stwierdziłam, że wtedy kupię druty. Chciałam metalowe (żeby mieć pewność, że się nie złamią) ale niestety w rozmiarze 4,5 były tylko drewniane. Potrzeba dziergania była jednak większa więc wzięłam drewniane. W domu się okazało, że jeden z drutów jest uszkodzony (nie chciał się do końca przykręcić) więc w poniedziałek pomaszerowałam oddać druty :( i pojechałam do drugiego sklepu e-dziewiarki, żeby kupić HH. Tym na szczęście nic nie dolega i mogłam dziergać dalej. 
Ale żeby nie było tak kolorowo to się dopatrzyłam, że namieszałam coś w warkoczach i całe przody miałam do prucia. Teraz (mam nadzieję) już wyszłam na prostą.
Ten wzór jest bardzo wymagający. Nie da się go tak z doskoku dziergać, bo za dużo się w nim dzieje. Mimo wszystko nie poddaję się bo efekt końcowy jest jak najbardziej wart zachodu :)

Ostatnia rzeczy czyli czarny ściągacz to zaczątek do poncza. Ponczo na zamówienie więc też nie może czekać i robię je równolegle z dwiema pozostałymi robótkami. Idzie szybko bo druty nr 6. Będzie gładkie bez fajerwerków bo włóczka sama w sobie jest strojna :)

Czytelniczo to samo co ostatnio, czyli dalej Pan Przypadek i celebryci

Aha i najważniejsze z sobotniego spotkania dziewiarkowego oprócz drutów przytargałam coś jeszcze. Ale jest to nie byle co bo trzy piękne moteczki farbowane przez samą panią Martę z Zagrody :) 

Zdjęcie niestety nie oddaje kolorów. 

Możecie się domyślać, że kolory były obłędne i jeden moteczek piękniejszy od drugiego, ale jak zobaczyłam te powyższe to już nie chciałam żadnych innych. 
Rączki mnie oczywiście swędziały i jak tylko wróciłam do domu to zrobiłam próbkę. O Matko jak tą włóczkę się wyśmienicie przerabia. Oczka idealne normalnie cud, miód, malina :) Na razie leży i czeka w kolejce bo mam za dużo terminowych projektów. 

A co tam u Was ciekawego na drutach? 

Pozdrawiam cieplutko
Monia:)
0 Comments

1 października 2014

Witam się środowo, a jak środa to zabawa u Maknety.





Niemoc czytelnicza chyba pomału mnie opuszcza. W poprzednim tygodniu spacerując po waszych blogach natrafiłam u Monotemy na serię książek o Panu Przypadku. Opis zaciekawił mnie na tyle, że się skusiłam na pierwszą część. Czyta się ją szybciutko. Tak szybciutko, że jestem już w posiadaniu drugiej części. Chyba potrzebowałam przeczytać, coś lekkiego i z humorem. Na początku tak średnio się wciągnęłam, ale jak doczytałam do końca to chciałam więcej :) 

Jak nie czytam to słucham Władcy pierścieni. Coraz bardziej mnie zaczyna wciągać. Swoją przygodę z Tolkienem zaczęłam od Hobbita. To nie jest mój ulubiony rodzaj literatury, ale przyznam, że czytało mi się to bardzo dobrze. Nie mogłam się tylko na początku połapać w imionach krasnoludów i to mnie trochę irytowało. 

Robótkowo całkiem fajnie. Jestem już na finiszu przerabiania kocykowych kółek na kwadraty, został mi ostatni kolor i będę mogła się zabrać za zszywanie. 

Na drutach dalej Emozioni. Mam już korpus. W sumie już go miałam w piątek i myślałam że do dzisiaj już będą rękawy zrobione ale jakoś mi z nimi nie po drodze. Na tyle, że w między czasie zrobiłam inny sweter, który był bardzo ekspresową robótką, ale może o tym innym razem. 

W planach mam jeszcze grubaśne swetrzysko. Nie wiem jednak czy się się za niego zabiorę bo od dzisiaj biorę udział w KAL-u organizowanym przez Justynę. Będę robić sweterek Fickle heart z jej najnowszej kolekcji.

Trzymajcie się ciepło
Pozdrawiam Monia :)
0 Comments

24 września 2014

I znowu środa z zabawą u Maknety. Nie macie wrażenia, że te środy przychodzą za szybko?


Na drutach mam to samo co ostatnio. No może tak nie do końca bo skończyłam szaliko-komin dla psiapsióły, ale cały czas "męczę" Emozioni. Mam silne postanowienie, że dzisiaj zrobię korpus. W sumie już widać początek końca. Zostaną mi jeszcze "ukochane" rękawy. 

Wyciągnęłam też z pudła elementy kocyka. Zupełnie o nim zapomniałam. Muszę przerobić 72 kółka na kwadraty a później to wszystko zszyć. Troszkę pracy przede mną, ale kwadratowanie (pewnie nie ma takiego słowa) kółek idzie w miarę sprawnie. 

Na dniach będę miała też nową włóczkę na zimowy sweterek. Już się nie mogę doczekać :)

Nadal namiętnie koralikuje. Małżonek właśnie nanizał mi trzy miliardy drobnicy więc mogę działać :) Chcę z nich zrobić komplet (bransoletka i naszyjnik) albo jeden długi sznur na szyję. 

Książka ta sama co tydzień temu. Coś mi ostatnio nie idzie czytanie. Czytam po dwie strony i odkładam. Z audiobookami też ciężko. Dorwałam się do Władcy pierścieni, ale podobnie jak z książką. Skupić się nie mogę na tym co lektor do mnie mówi odpływam myślami przez tracę wątek. Chyba mnie dopadła jakaś niemoc czytelnicza. 


Pozdrawiam cieplutko
Monia:)

0 Comments

17 września 2014

Lubisz czytać i dziergać to koniecznie musisz przyłączyć się do zabawy u Maknety :)

Ja dzisiaj przychodzę z szalikiem, sweterkiem i koralikami. 
Ale po kolei. 




Szaliko komin to zamówienie dla psiapsióły więc mimo, że wepchnięty w kolejkę to robiony z ogromną radością :) Do kompletu już powstała czapka. Wszystko z przemiłej w dotyki i bardzo cieplutkiej (idealnej na zimowe dodatki) Cashmiry BD od Alize. Bardzo lubię tą włóczkę. Nosi się nieźle i czapka po całosezonowym użytkowaniu nie zmienia swoich kształtów. Będzie też dobra na ciepłe zimowe sweterki. 

Jak widzicie szaliko komin robię na prostych drutach. Wygrzebałam je z czeluści szafy, bo się okazało, że nie mam żadnych siódemek na żyłce. Ależ się dziwnie na nich robi. Strasznie dużo miejsca dookoła potrzeba :) 
Macie takie druty w swojej kolekcji? Ja mam jeszcze piękne drewniane dziewiątki uwielbiam je za to jak wyglądają, ale jeszcze nic nimi nie robiłam :) dostałam je kiedyś od kogoś i tak sobie leżą i cieszą moje oko. 

Równolegle z szalikiem dziergam Emozioni, ale coś mi mało przybywa. Jakoś przysiąść do niego nie mogę. Włóczka bardzo fajna, sweterek wychodzi z niej mięciusi, ale pewnie dopóki nie skończę szalika to sweterek będzie musiałam poczekać na swoją kolej i moją wenę twórczą do niego. 

Niestety, objawiła się u mnie ostatnio nowa miłość a mianowicie koraliki. Długo się przed nimi broniłam, ale uległam. Tak za mną chodziło, żeby spróbować czegoś nowego. No i spróbowałam i wpadłam jak śliwka w kompot. 
Najpierw wykorzystałam jakieś stare zapasy koralikowe. Zaczęło mi się podobać więc już pierwsza partia nowych koralików zagościła u mnie i teraz koralikuję na potęgę. W sumie sam sznurek dzierga się dość szybko (standardowa bransoletka) najdłużej idzie z nawlekaniem. Ale z tym jak na razie nie mam problemu bo jak się ładnie uśmiecham do małżonka to mi wszystkie koraliki cierpliwie nawleka :)  Ot taki mały skarb mam w domu :) Ja w tym czasie mogę machnąć kilka rządków na drutach :)

Co do książki to chciałabym wam serdecznie polecić sagę Barbary Rybałtowskiej w skład której wchodzą książki : "Bez pożegnania", "Szkoła pod Baobabem", "Koło graniaste", "Mea Culpa", "Czas darowany nam", "Jak to się skończy"Sama przeczytałam dwie pierwsze (już bardzo dawno temu) i wypadałoby przeczytać kolejne. Tym bardziej, że książki mi się bardzo podobają. 

Jest to historia matki i córki, którym wojna brutalnie przerywa spokojne życie. Mimo przeciwności losu kobieta chce za wszelką cenę stworzyć córce namiastkę rodziny. Bardzo wciągająca lektura. Pierwszy tom jest dość okrutny w swoim realizmie, ale  przez to podobał mi się bardziej, bo nie miałam wrażenia, że czytam książkę tylko pamiętnik (inspiracją do napisania tych książek były wspomnienia autorki). 

To tyle u mnie. Jak zwykle dużo ale tym razem kolory spokojniejsze :) Lecę zobaczyć co tam u was
Pozdrawiam cieplutko
Monia:)

0 Comments

3 września 2014

To już dwudziesty raz biorę udział w zabawie Maknety. Ale ten czas leci. Na szczęście dużo czasu to dużo przerobionych robótek :)

U mnie w sumie to samo co ostatnio. 



Kończę Milenę. Zostały mi rękawy (wrrr) i plisy więc już bliżej jak dalej. 

Bordowy sweterek ma już cały karczek więc teraz pójdzie z górki, bo reszta ma być gładka. Mimo, że już chłodniej to dalej mam przyjemność z przerabiania bawełny. 

Szary zaczątek to Emozioni z Silka (YarnArt). Włóczka jest bardzo milutka. Mieszanka jedwabiu, kid moheru i wełny merino daje bardzo przyjemną robótkę.

Książka jak widać ta sama. Jakoś nie miałam czasu, żeby przysiąść do czytania. Przeczytałam z 1/3 i podoba mi się bardzo bo jest w stylu młodej Chmielewskiej. 

I jeszcze jedna rzecz. Za radą Kasi zakupiłam piankowe puzzle, które mają mi pomagać przy blokowaniu. Nie inwestowałam w oryginalne puzzle do blokowania bo cena ich jest obłędna. Kupiłam zwykłe dziecięce. Mam 8 sztuk. Każdy puzzelek ma wymiary 40x40 cm.  

Nie wiem jak u Was ale we Wrocławiu w końcu się zrobiła pogoda więc idę skorzystać i pobiegać. 

Pozdrawiam cieplutko 
Monia :)
0 Comments

27 sierpnia 2014

Po przerwie urlopowej wracam z dzierganiem i czytaniem. To nie znaczy, że nie dziergałam i czytałam. Po prostu nie miałam czasu, żeby naskrobać posta.

Jeśli jeszcze nie bierzecie udziału w akcji Maknety to serdecznie zapraszam. 

U mnie jak zwykle kolorowo :) chociaż kolorki już bardziej jesienne.


Obecnie dziergam sweterek dla teściowej (bordowy), Color affection i z Alpaci Milenę Effci. 
Dużo się dzieje, ale ja tak lubię. W międzyczasie zrobiłam też czapkę jesienną dla córci.

Poza tym na sesje czeka mój pierwszy w tym sezonie jesienny sweter. Już miałam okazję go nosić. Sprawdza się super, ale szkoda, że już w sierpniu musiałam go założyć. Jesień w tym roku przyszła tak szybko. Nie zdążyłam nacieszyć się latem. 

Czytelniczo też u mnie nie najgorzej. Przeczytałam kolejne książki Chmielewskiej. 
"Krokodyl z kraju Karoliny" - świetna pozycja, dołącza do grona moich ulubionych książek.
"Trudny trup" - w sumie jeszcze jestem w trakcie tej książki, ale coś mi nie podeszła i chyba dlatego nie mogę jej skończyć. 

Dzięki Amanicie przeczytałam "Koralinę" Neila Gaimana. Jest to książka z dreszczykiem. Wcześniej oglądałam film rysunkowy o tym samym tytule więc książka mnie nie zaskoczyła. Gdybym najpierw czytała książkę to za pewne nie czytałabym jej w nocy. Fajne odmiana po kryminałach. 

Będąc na wakacjach u rodziców przejrzałam swoją biblioteczkę i znalazłam kilka pozycji Chmielewskiej. Tak więc przygoda z Joanną dalej trwa. Teraz na tapecie "Dzikie białko". W sumie nieprzeczytanych książek u rodziców mam sporo, ale obecne warunki mieszkaniowe nie pozwalają mi na trzymanie dużej ilości książek. Muszę chyba poszukać nowych e-booków. 

Lecę przerobić kilka rządków puki maleństwo śpi:)
Pozdrawiam Was cieplutko
Monia

0 Comments

30 lipca 2014

Mamy środę więc zabawa u Maknety



Na froncie dzierganym sukcesy. Skończyłam moją sukienkę, ale jeszcze wam jej nie pokażę, bo czekam na piękniejsze okoliczności przyrody :) Mogę powiedzieć tylko tyle, że jestem z niej mega zadowolona. 
W międzyczasie zrobiłam kolejny mały sweterek, zostało mi tylko powciągać nitki i przyszyć guziki. 
Zabrałam się też za jesienny sweter. Forma swetra jak dla mnie eksperymentalna, bo robię go w kawałkach. Już mam przód i 1/3 tyłu. Same prawe, bez udziwnień, ma to być zwyklak do jeansów. W weekend natomiast mam zamiar zacząć sweter dla teściowej, czyli jak zwykle u mnie dużo i znowu kolorowo :)

Na froncie czytelniczym, też całkiem nieźle. Skończyłam Goka i jeśli ktoś lubi autobiografie to polecam. Bardzo fajnie napisana, lekko się czyta. 
Teraz czytam, również autobiografię "Pan od seksu" Zbigniewa Lwa - Starowicza. Również bardzo fajnie napisana. Na razie przeczytałam ok 1/4, ale tego typu książek nie lubię czytać na raz. Pomału przesuwam się od rozdziału do rozdziału. 

Bieganie? Tak, bieganie. To dla mnie nowość. wcześniej miałam epizody związane z bieganiem, ale mój zapał szybko się kończył. Teraz biegam już od około miesiąca i chyba w końcu zaczęło mi to sprawiać przyjemność. Podczas biegania nie słucham muzyki tylko audiobooki. Bieg mi wtedy szybko mija, bo nie myślę o drodze do przebycia tylko skupiam się na książce. 

"Krętka blada" to kolejna książka Chmielewskiej, której wysłuchałam z przyjemnością. Bawiłam się przy niej znakomicie, do tego stopnia, że wręcz nie mogłam się doczekać kiedy będę biegać :) Tym razem Joanna znajduję w mieszkaniu swojego znajomego zwłoki. Początkowy wstrząs łagodzi fakt, że trupem okazuje się być polityk powszechnie kojarzony z przekrętami. W głębi ducha Joanna jest wdzięczna mordercy za ten szlachetny czyn, który uwolnił społeczeństwo od krętacza. Zawiadamia policję i przysięga sobie, że tym razem nie zaangażuje się osobiście w śledztwo. 
Obecnie mam w uszach również Chmielewską "Trudny trup".

A wracając jeszcze do biegania to mile się zaskoczyłam. Podczas jednego z moich wypadów inny biegacz mnie pozdrowił. Na początku myślałam, że mi się przywidziało, że obca osoba mówi mi cześć, nawet zaczęłam się zastawiać czy czasem tej osoby nie znam :) Na kolejnych biegach sytuacja się powtórzyła. Jest to bardzo miłe uczucie, kiedy inna, obca osoba przesyła uśmiech na trasie. Bardzo mi się to podoba. Taki mały gest a dodaje skrzydeł :) 

A i jeszcze mam pytanie książkowe. Może znacie książkę, która by się toczyła w okresie międzywojennym? Ostatnio mnie zaciekawiło jak wyglądało życie w tym okresie. 

I najlepsze na koniec URLOP !
W piątek wyruszamy się wakacjować. Dom zaczyna przypomina krajobraz po bitwie, czyli wielkie pakowanie. Mam nadzieję, że na wyjeździe uda mi się obfocić moje ostatnie prace i w końcu się nimi pochwalić.

Pozdrawiam serdecznie i wszystkiem dziękuję za odwiedziny :)
Monika
0 Comments

16 lipca 2014

W końcu mogę się pochwalić przeczytaną książka :) Ot dokonanie nie ma co :)

Skończyłam czytać "Byczki w pomidorach" Chmielewskiej.


Ubawiłam się jak zwykle.
Akcja książki toczy się w Dani u niejakiej Alicji. Alicja jest koleżanką Joanny Chmielewskiej, u której zawsze jest dom pełen gości i w związku z tym dzieje się bardzo dużo rzeczy.  Goście są przeróżni. Pewnego dnia przybywają Wacław i Julia. On dużo gada ona milczy. Wydarzenia w domu Alicji zaczynają przybierać nieoczekiwany obrót a do akcji musi wkroczyć policja.

W międzyczasie przesłuchałam "Wszyscy jesteśmy podejrzani" również Chmielewskiej. Przy tej książce dosłownie płakałam ze śmiechu.
Akcja toczy się w pracowni architektonicznej w której pracuje Joanna. Joanna pragnie napisać powieść kryminalną. Wymyśla, że ofiarą będzie jej kolega z pracy. Dzieli się tym pomysłem z resztą załogi i cała ekipa próbuje wymyślić jak potencjalnie mógłby zginąć bohater książki.
Kilka godzin później morderstwo zdarza się na prawdę. Wychodzi na jaw, że każdy miał motyw by zamordować więc nikt nie wychodzi z kręgu podejrzeń. Słuchało się świetnie, a wykonaniu Ireny Kwiatkowskiej to było po prostu mistrzostwo :)

Obecnie u mnie na tapecie autobiografia Goka.


Goka znam z programów telewizyjnych, w których pomagał kobietom zmienić nastawienie do swojego wyglądu. Od razu go pokochałam. Ma tyle pozytywnej energii, którą zaraża nawet przez TV. Książkę zaczęłam w weekend i w sumie mogłabym ją pochłonąć w dwa dni, ale tak mi się ją dobrze czyta, że sobie ją celowo dozuję:) (masochistka).  
Gok opowiada o swoim szczęśliwym dzieciństwie oraz niełatwym okresie dorastania. O jedzeniu, które dla niego i jego rodziny było bardzo ważne (rodzice prowadzili restaurację) a przez które miał dużo problemów, najpierw nadwaga a później anoreksja. O tym jak zmagał się z akceptowaniem a następnie ujawnieniem swojej orientacji seksualnej. 
Opowiada to wszystko bardzo lekko i ciepło. 

Na drutach jak widać dużo. Wszystko prawie na ukończeniu (plus robienia wielu rzeczy na raz). W chuście brakuje z 8 rzędów więc myślę, że dzisiaj najdalej jutro ją skończę. Granatowa sukienka jest już porządną bluzeczką. teraz jestem na etapie poszerzania spódnicy co by mi się odwłok zmieścił :) 
Kolorowy sweterek dla niuni też już finiszuje. Brakuje guziczków i kosmetycznych poprawek. 
W planach sweterek dla teściowej z Cable 5 i pewnie zacznę już dla siebie jakiś jesienny projekt, ale jeszcze sama nie wiem co to  będzie. 

Pozdrawiam Was cieplutko
Monika :)
0 Comments

2 lipca 2014

Coś ja się ostatnio nie mogę zabrać za pisanie. Parę prac ukończonych nic tylko obfocić i się chwalić, ale jakoś weny nie mam. Zresztą ta pogoda w kratkę nie ułatwia sprawy. Ale jutro mam zamiar wybrać się w plener z sukienką i chustą z Filigrana, więc w najbliższych dniach oczekujcie posta. 

Dzięki Maknecie przynajmniej w środę potrafię się zebrać w sobie i coś skrobnąć. 



A zatem. Robótkowo dużo się u mnie dzieje (czyli nic nowego). Tak się wkręciłam w robienie sukienek, że dziergam następną :) Jestem zauroczona bawełną Cable 5, z której robiłam marynarski pasiak i marynarskie bolerko mini, więc nie mogłam się oprzeć, żeby jej ponownie nie kupić. Jak widać mam już karczek więc teraz z góóóórki. 
Kolor który wybrałam jest obłędny, kobaltowy, uwielbiam ten kolor. 
Co więcej z tejże samej włóczki będę robić sweterek dla teściowej według jej własnego pomysłu. Mam nadzieję, że dam radę :)

Zaczęłam też chustę Gail. Bardzo lubię robić chusty ale dla kogoś, sama chyba jeszcze nie dorosłam do ich noszenia. Tak więc ta również będzie prezentowa.

Co do książek to nadal Chmilewska, książka fajna, ale nie mam kiedy jej czytać, no doba za krótka. Za to udało mi się przesłuchać dwie i trochę. Te trochę to Mistrz i Małgorzata. Ostatnio Kuacja pokazywała u siebie, że słucha Mistrza i mi się zachciało bo zawsze chciałam przeczytać ale wiecznie czasu mało. Więc zaczęłam słuchać. To co przesłuchałam muszę przetrawić i może do niej wrócę. 

Za to za namową Makunki przesłuchałam Moskwa - Pietuszki Wieniedikta Jerofiejewa. Za sprawą lektora - w tej roli Roman Wilhelmi - była to uczta dla uszu. Polecam wszystkim z całego serca. 

W między czasie jeszcze przesłuchałam Ferdydurkę Gombrowicza. 

Jakbym miała mało zajęć to dzisiaj zaczęłam kolejny kurs angielskiego. Cały lipiec 3 razy w tygodniu. Może w końcu w mojej głowie coś zaskoczy i zacznę przyswajać angielski. Jak ktoś ma sposób jak skutecznie uczyć się języka obcego to bardzo proszę o wskazówki. 
0 Comments

18 czerwca 2014

Witam wszystkich, dzisiaj środa więc razem z Maknetą czytamy i dziergamy :)

Ja dzisiaj tak szybciutko.

Wspólne dzierganie i czytanie #15


Biała sukienka prawie na ukończeniu, jeśli prawie oznacza ponad 100 rządków i wykończenie:) Zaskakująco szybko dzierga się z tego Bodrum'a. Bardzo przyjemna ta włóczka i nawet pylenie przestało mi przeszkadzać. 

Jak już mi się znudzą same prawe to przerzucam się na chustę. Też w miarę szybko powstaje. Kolorki się fajnie układają, chociaż przejście między zielonym a różowym mogło by być mniej drastyczne nie uważacie? Mam nadzieję, że przyszłej właścicielce chusty nie będzie to przeszkadzać. 

A czytelniczo jak widać Chmielewska. Jakoś nie mogłam tak zupełnie zmienić kierunku po Lackberg. Dalej mnie ciągnie do kryminałów ale troszkę lżejszych. Wydaje mi się, że Chmielewska będzie idealna. 
0 Comments

11 czerwca 2014

Ale ten czas leci. Już 14 raz biorę udział w zabawie Maknety :)




Zeszły tydzień ominęłam, bo nadal tkwiłam w połowie Fabrykantki aniołków Lackberg więc nie miałam z czym przyjść. W tym tygodniu się spięłam i doczytałam ją do końca. Książka była ciekawa, ale jak to mówią d... nie urywa. Nie wiem czemu ale najciężej mi się ją czytało. Mimo wszystko czekam z utęsknieniem na kolejną :) 

Wczoraj natomiast się okazało, że kiedyś kupiłam i zupełnie zapomniałam że mam książkę Zamieć śnieżna i woń migdałów Lackberg. Jest to nowela z Martinem Molinem, policjantem z sagi o Fjällbace

Krótkie opowiadanko, przyjemnie się czytało. Martin zostaje zaproszony przez swoją dzieciaczynę na spotkanie rodzinne. Gdy wszyscy siedzą przy stole nagle senior rodu umiera w konwulsjach. Przez zamieć śnieżną całe towarzystwo jest uwięzione w pensjonacie na wyspie. W tych szczególnych warunkach Marin próbuje rozwiązać tajemnice śmierci starszego pana. 
Teraz się zastanawiać co czytać. Mam kilka pozycji zakupionych ale na nic się nie mogę zdecydować.


Na drutach się jak zwykle dużo dzieje. Zaczęłam sukienkę z Bodruma. Postanowiłam mu dać kolejną szansę i stwierdzam, że był to dobry pomysł. 
Na dzień dzisiejszy mam tyle 

Sukienka



Mimo że dziergam na trójkach idzie całkiem sprawnie. Sukienka to jedna wielka improwizacja :) cały czas zmieniam koncepcję co do tego jak ostatecznie ma wyglądać, więc dla mnie to też będzie niespodzianka :)

Dziergam też dalej chustę Haruni z Filigrana ale od ostatniego czasu niewiele przyrosła, więc się nie ma czym chwalić. A z doskoku sukcesywnie dorabiam kółeczka do kocyka dla córci. 

Lecę dziergać kieckę, a Wam życzę miłego dnia :)
Pozdrawiam
Monika
0 Comments

28 maja 2014

Kolejna środa z zabawą u Maknety



Ostatnio się nachwaliłam, że ów zabawa mnie bardzo motywuję do czytania a dziś muszę ze wstydem przyznać, że od dwóch tygodni nie ruszyłam książki :( Co chwilę jest coś ważniejszego. A to goście a to kurs angielskiego a to nowe udziergi i tak się jakoś złożyło, ze książka poszła w kąt. 



Tak więc cały czas u mnie Fabrykantka aniołków Lackberg. Mam teorię, że przez to, że to ostatnia książka tej autorki (jak na razie) to podświadomie nie chcę jej skończyć :)) haha tak sobie to tłumaczę. 

Na drutach prym wiedzie sweterek testowy dla Amanity. Już oddzieliłam rękawki więc teraz prawymi z górki :) 
0 Comments

14 maja 2014

Kolejna środa więc wspólnie dziergam i czytam w zabawie Maknety

wspólne dzierganie i czytanie


Już myślałam, że będę się chwalić moim ogoniastym. Niestety zabrakło mi włóczki na 5 cm rękawa :( Mam nadzieję, że dokupię włóczkę i dorobię resztę, a jak nie to zrobię rękaw 3/4 ale przyznam, że takiego bym nie chciała. Mimo wszystko jestem bardzo szczęśliwa, że już finiszuję i nie mogę się doczekać kolejnej robótki. 
Następny w kolejności jest mój pasiak. Cierpliwie nabierał mocy urzędowej więc teraz czas ruszyć z kopyta bo ma być to wiosenno letni sweterek więc pora na niego. W między czasie będę też pewnie dorabiać kolejne kółko-kwadraty do kocyka. 

Przez to, że ogoniasty miał priorytet to inne udziergi i książki poszły lekko w odstawkę. Zaczęłam czytać Fabrykantkę aniołków Lackberg. Spodziewam się, że będzie równie dobra jak pozostałe. 
Teraz cały czas się zastanawiam co zacząć czytać jak skończę Lackberg. Chciałbym coś lekkiego, śmiesznego i innego niż kryminał. Jak macie książki przy których można się uśmiać to piszcie koniecznie w komentarzach. 
0 Comments

7 maja 2014

Jejciu już środa, ale ten czas leci. Długi weekend minął nie wiadomo kiedy. Szkoda ze pogoda nie dopisała i dużo innych rzeczy...  Ale ja nie o tym. 


Na wstępie chciałam podziękować Maknecie, że wymyśliła czytelnicze wyzwanie. Dzięki niemu, czytam o wiele więcej książek. Jak kończę jedną to od razu zaczynam czytać następna i pierwsza myśl w głowie czy zdążę przeczytać do środy. Też tak macie? U mnie to już podchodzi pod uzależnienie :-) 


Ogoniasty, dzierganie i czytanie, Lackberg
Kolor przekłamany, w rzeczywistości jest bardziej wyblakły.

Tak więc czytelniczo u mnie bardzo dobrze. Wczoraj skończyłam Latarnika Lackberg a dzisiaj zaczęłam kolejną czyli Fabrykantkę aniołków. Jak na razie jest to ostatnia część z Sagi o Fjallbace. Chociaż od znajomej która mieszka w Szwecji dowiedziałam się, że w tym roku (w Szwecji) wyjdzie kolejna książka Lackberg wiec mam nadzieje, że w przyszłym roku będzie u nas. 

Na drutach dalej ogoniasty. Nie biorę się za inne projekty chociaż łapki mnie swędzą ale wtedy to pewnie ogoniasty by poszedł w kąt.  Jak nigdy nie mogę się doczekać rękawów bo to będzie początek końca :-) ale się człowiekowi potrafią priorytety zmienić. Dobra to lecę dziergać dalej a Wam życzę miłego wieczoru.

Wierzcie lub nie ale posta na brudno napisałam sobie rano ok 9 i jak chciałam go opublikować to padł net :/ Ech, od majówki mnie pech nie chce opuścić. 
0 Comments

30 kwietnia 2014

Śpieszę donieść co u mnie na placu boju. 



Otóż, dalej dziergam ogoniastego. Jej, hura. I pewnie jeszcze będę go dziergać przez kolejne pół roku. Nie no żartuję. Mimo, że już prawię kończę korpus to ten cały udzierg jest dla mnie jak niekończąca się opowieść. Wykańczają mnie te druty. Zauważyłam, że jak dłużej na nich dziergam to mnie skurcz łapie w dłoni co miłe nie jest. Ale będę twarda i skończę dziada, a co :)



Na dzień dzisiejszy mam tyle. Jak widać niewiele do końca zostało. I tu zwracam się z pytaniem do Was. W którym miejscu go skończyć? Chciałam zrobić do momentu gdzie mi się kończy koszulka, ale nie wiem czy nie będzie za krótki. 

W między czasie zaczęłam robić kolejny kocyk. Tym razem będzie z elementów łączonych. W sumie na początku miałam inną koncepcję, ale po próbach stwierdziłam, że w prostocie siła. Kocyk będzie się składał z kolorowych kółek i każde będzie przerobione na kwadrat i później połączę kwadraty. Planuję zrobić go w rozmiarze 120 x 150 więc jeszcze trochę przede mną. Będę też musiała dokupić inne kolory (Makunko, myślę, że Cię po majówce odwiedzę :))

Jeśli chodzi o książki to pani Lakberg mnie wykończy :) Przeczytałam Syrenkę. Czytałam ją do 6 rano (oczywiście nie całą na raz). Noc zarwana, ale warto było. Jeszcze w ten sam dzień zaczęłam czytać Latarnika, czyli kolejną część z sagi. Najbardziej w jej książkach podoba mi się zakończenie. Zawsze jest takie w sam raz. Nie za bardzo wymyślne, ale też i nie takie oczywiste. Co do Latarnika to ta część jest troszkę straszna (pojawiają się duchy), ale mimo to mi się podoba. Jest inna niż reszta. 

Przed nami długi weekend. Do nas właśnie jadą znajomi, więc pewnie dzierganie i czytanie zejdzie na dalszy plan. Mam nadzieję, że pogoda dopisze i zrealizujemy nasze plany majówkowe. 
Życzę wam miłego wypoczynku. 
0 Comments

23 kwietnia 2014

Witam poświątecznie. Objedzeni? Wypoczęci? Mam nadzieję, że tak i że naładowaliście akumulatory na kolejne dni. My święta spędziliśmy z rodzinką. Była cudna pogoda więc większość dnia byliśmy na ogrodzie. Takie święta to ja lubię :)

Dzisiaj środa więc zabawa u Maknety.

Ja cały czas dzióbie ogoniastego. Wzięłam go na wyjazd i udało mi się przerobić troszkę rządków. Przyznam, że idzie baaaaardzo wolno. Jak go skończę to chyba w życiu nie zdecyduję się na tak duży projekt na drutach 2,5. Teraz w trakcie mam takie myśli, żeby zmienić druty na 3 może szybciej pójdzie, ale wiem, że będzie widać różnice w robótce więc sobie tylko tak mruczę pod nosem. 
Jak już nie mam siły do ogoniastego to przerzucam się na mojego pasiaka, który też idzie równie opornie. Może tak mi się tylko wydaję, bo cały czas dziergam z dwóch pierwszych motków. One się po prostu nie chcą skończyć :) Kurcze, żeby wszystkie włoczki miały takie właściwości.



Troszkę lepiej u mnie jeśli chodzi o czytanie. Dalej na tapecie Lacberg. Przeczytałam Niemieckiego bękarta i muszę przyznać, że ta część mi się najbardziej podoba (jak na razie). Tak się w nią wciągnęłam, że skończyłam ją czytać o 4 rano. Już dawno nie zarwałam nocy dla książki, więc to tylko dobrze o niej świadczy. 


Teraz czytam kolejną część czyli Syrenkę. Przeczytałam zaledwie kilka stron więc ciężko mi cokolwiek powiedzieć.  

A w głowie już się kłębią kolejne projekty. Znowu w ruch poszło szydełko, ale pierwszeństwo mają sweterki. Ciekawe jak długo wytrwam w tym postanowieniu :)

Dziękuję za wszystkie miłe komentarze pod poprzednimi postami, dzięki nim mam dodatkową motywację :)

0 Comments

.
Obsługiwane przez usługę Blogger.